
sobota, 1 sierpnia 2015
Single Miesiąca: Lipiec 2015

Etykiety:
2015,
45rpm,
ciemnogrody,
dornik,
drake,
el guincho,
especia,
essex,
jeremy glenn,
kasia moś,
liz,
nicole,
panowie,
risso,
shift k3y,
singiel,
single miesiąca,
stellar,
strange talk
czwartek, 2 lipca 2015
Single Miesiąca: Czerwiec 2015
Postanowiłem nieco odejść od tak restrykcyjnej formuły rozpatrywania singli i teraz jeśli zapomnę o jakimś kawałku w jednym miesiącu, to wrzucę go w następnym (bo czasem uciekają mi fajne piosenki, że aż żal). Oczywiście nie będę wrzucał w czerwcu singli ze stycznia czy lutego, tylko rzeczy zdecydowanie świeże, o których dowiedziałem się nieco później. Więc dla mnie ważna (albo ważniejsza) jest data poznania czy dokopania się, choć wciąż najważniejszym kryterium jest "historyczna" przynależność do danego miejsca w czasie. Nieważne. Czas na single, bo kończy się miesiąc.
Etykiety:
2015,
class actress,
dungen,
dux content,
galleria,
gesuotome,
janet jackson,
jean tonique,
kitty,
mikael seifu,
namie amuro,
singiel,
single miesiąca
niedziela, 7 czerwca 2015
Piosenki 2015 #4
Tym razem czas na piosenki, ale: będzie ich 5 i będą to raczej rzeczy mało znane, a warte uwagi. Jedziemy.
Etykiety:
2015,
al-90,
alfie casanova,
demmy sober,
holly waxwing,
maurice moore,
singiel
poniedziałek, 1 czerwca 2015
poniedziałek, 25 maja 2015
Płyty 2015 #3
Postanowiłem wreszcie coś napisać o nowych płytach. I od razu wziąłem się za bardzo głośne tytuły: Holly Herndon, Sufjan Stevens i Kendrick Lamar.
Etykiety:
2015,
4ad,
asthmatic kitty,
holly herndon,
interscope,
kendrick lamar,
lp,
rvng intl.,
sufjan stevens,
top dawg
piątek, 1 maja 2015
środa, 1 kwietnia 2015
Single Miesiąca: Marzec 2015
Mało czasu, więc w tym miesiącu (znaczy w zeszłym) ode mnie finałowa dziesiątka. I to nie jest żaden "pierwszy aprilis".
czwartek, 12 marca 2015
Piosenki 2015 #3
W ostatnim czasie pojawiło się kilka kawałków, o których po prostu trzeba coś napisać. Czyli tym razem parę zdań o nowych wałkach Gangu Albanii, Tame Impala i Carly Rae Jepsen. Check it.
niedziela, 1 marca 2015
piątek, 27 lutego 2015
Płyty 2015 #2
No i jedziemy dalej. Teraz z kolei z albumami. W tym odcinku Phony PPL, Neu Balance i Travis Bretner.
Etykiety:
1080p,
2015,
album,
mexican summer,
neu balance,
phony ppl,
travis bretzer
poniedziałek, 23 lutego 2015
środa, 11 lutego 2015
Płyty 2015 #1
Czas wreszcie na przegląd wydanych w 2015 albumów, które w jakiś sposób utkwiły w moich odtwarzaczach. Tym razem Viet Cong, Phantom i Claude Speeed.
Etykiety:
2015,
album,
claude speeed,
ep,
jagjaguwar,
phantom,
planet mu,
silverback,
viet cong
niedziela, 1 lutego 2015
Single Miesiąca: Styczeń 2015
Skończył się styczeń, czas więc sprawdzić, jakie single przyniósł. Najlepsza dziesiątka + cała garść innych fajnych kawałków.
Etykiety:
chelsea lankes,
cherokee,
diveo,
du tonc,
kamila adamiec,
maxo,
plucking wings,
snakehips,
telana,
toro y moi
sobota, 31 stycznia 2015
Piosenki 2015 #1
Nowy sezon zaczynamy od nowego punktu, czyli zestawów interesujących singli 2015 roku. W pierwszym odcinku Kamila Adamiec, Toro Y Moi i Maxo.
sobota, 3 stycznia 2015
czwartek, 1 stycznia 2015
10 najlepszych albumów 2014
Etykiety:
2014,
air,
album,
alizzz,
d'angelo,
eleventeen eston,
especia,
farben,
kitty,
leon vynehall,
liz,
ranking,
young & sick
środa, 31 grudnia 2014
10 najlepszych singli 2014
Nie ma się nad czym rozwodzić. Jedziemy z dziesięcioma najlepszymi singlami 2k14, a więc zapraszam do posłuchania kilku kosmicznych piosenek.
Etykiety:
2014,
813,
derevolutions,
gesuotome,
hideki kaji,
kitty,
lindstrøm,
liz,
maxo,
ranking,
say lou lou,
singiel,
thomas,
timid soul,
yemi marie
niedziela, 28 grudnia 2014
Płyty 2014 #18
Bing & Ruth
Tomorrow Was The Golden Age
RVNG Intl.
Tomorrow Was The Golden Age
RVNG Intl.
Ostatnie w tym roku pisanie o płytach, ale za to każda z pozycji jest znamienita. Na początek zdecydowanie
jedna z najpiękniejszych płyt mijającego roku, przepełniona
cudownymi, klasycyzująco-ambientowymi pejzażami, za które w
głównej mierze odpowiedzialny jest David Moore (a nie jak sugeruje
nazwa duet Bing & Ruth...). Zauważyłem, że każdy, kto słuchał Tomorrow Was The Golden Age ma swoje własne,
czasem zupełnie różne skojarzenia. Mnie na myśl przychodzi Julia
Kent i jej intymne, klasycystyczne pieśni, dalej pełen rozmachu,
błądzący po apokaliptycznym przedsionku, organiczny ambient Stars
Of The Lid, a momentami słychać, że Moore jest prawdopodobnie
wielbicielem Erika Satiego (znalazł się ktoś, kto potrafił złapać za
nogi tego wybitnego kompozytora, sorry Ryszardzie) czy Philipa Glassa
("Police Police Police"). I wreszcie trochę mniej
powiązań, ale jednak dostrzegam pewne pokrewne rysy ze wspaniałym Kaleidoscopic Larsa Horntvetha, ale przecież tu
wcale nie chodzi o trafione referencje. Moore wytwarza tu swój
własny teren, własne, unikalne uniwersum z pogranicza jawy, baśni
i snu. Kompozycje, takie jak "TWTGA", "Strange Wind",
"Reflector", czy moja ulubiona, zapisana pod indeksem
trzecim "Just Like the First Time", nie tylko czarują
odrealnioną, chłodną aurą, nie
tylko pochłaniają całą świadomość słuchającego, ale próbują powiedzieć, najczulej
jak potrafią, że wszystko, co dobre, jest już za nami i że już
nigdy nie będziemy w stanie wrócić do tytułowego Złotego Wieku. I
właśnie w tym gorzkim, melancholijnym smutku kryje się prawdziwe
piękno.
Logic
Under Pressure
Def Jam Recordings
Właśnie, że wcale nie Run The Jewels, żaden J. Cole czy Freddie Gibbs. Już prędzej Mick Jenkins albo GoldLink, ale i tak najlepsze rapsy w tym roku należą do Logica. Nie dość, że kolo nawija z lekkością i niewymuszonym luzem dzięki melodyjnemu flow, to jeszcze ziomek zebrał całkiem kumatą ekipę bitmejkerów, która skleiła mu niespieszne, leniwie sączące się, oldchoolowe podkłady. Razem udało im się stworzyć robiące nieco mniejsze wrażenie (tylko momentami) good kid, m.A.A.d city. I choć brzmi to jak zarzut, to jednak w okolicznościach 2014 trzeba to odebrać jako props, bo wiadomo, że hip-hop od dłuższego czasu SSIE. Więc wracając, dobrze zapamiętam sobie pyszny 90sowy beat "Soul Foo D", zapętlony hook "Buried Alive", stukający o podłogę beat "Never Enough", gadki o Tarantino w oprawie zadymionego jazz-klubu w "Metropolis", prawie dziesięciominutową, tytułową opowieść, no i wreszcie ekstatyczny, niemal popowy opener, choć tak naprawdę cały longplay łykam bez kręcenia głową i wybrzydzania (nawet te przerwy "programowe" są całkiem spoko), bo czasami łapię się na tym, że tracki, które na początku podobały mi się mniej (na przykład "I'm Gone"), teraz śmigają częściej niż highlighty. Bo dla mnie to jest właśnie taka płyta, że nie muszę się na nic spinać, tylko mogę spokojnie słuchać. I to w Under Pressure lubię najbardziej.
Leon Vynehall
Music For The Uninvited
3024
Leon Vynehall
Music For The Uninvited
3024
Jeden z tych krążków, które można katować od początku do końca i nie czuje się cienia znużenia. Leon Vynehall rozrabia tu swoistą, idiosynkratyczną wizję czegoś na granicy deep-house'u (najbliżej mu chyba do DJ Sprinklesa) i ambient-techno (Gas), zahaczając nawet o poważkę (Reichowskie smyczki w otwierającym płytę "Inside The Deku Tree" nie są przypadkiem). Od utworów bije trudny do określenia, metafizyczny czar, a jednocześnie Music For The Uninvited to zestaw kapitalnych, grywalnych jointów nadający się na nocne harce w nocnych klubach. Serio, takie tracki jak zatopiony we brunatnej mgle "Goodthing", uduchowiona ekskursja "Be Brave, Clench Fists", pulsujący kubistycznym fluidem "Pier Children", rasowy post-house'owy anthem "It's Just (House Of Dupree)", częstujący gęstym basem i retro sznytem "Christ Air" i zamykający album, loung'owy zachód słońca "St. Sinclair" zbierają się na jedną z najlepszych kolekcji roku, bo Leon Vynehall zostawia niemal całą konkurencję z 2014 roku daleko w tyle. Zatem czytelniku, jeśli jeszcze nie słyszałeś tego wybornego krążka, a już zasiadłeś do tworzenia swojej listy podsumowującej rok w muzyce, to odłóż wszystko i posłuchaj tej wspaniałej, dźwiękowej uczty. Powodów do żalu nie będzie, a może nawet wręcz odwrotnie — kontakt z Music For The Uninvited okaże się miłą niespodzianką.
Etykiety:
2014,
3024,
bing & ruth,
def jam,
leon vynehall,
logic,
lp,
rvng intl.
sobota, 27 grudnia 2014
piątek, 26 grudnia 2014
Ch-ch-ch-ch-changes, czyli co będzie się działo na SCS
Niby nic wielkiego się nie dzieje, ale kilka rzeczy się pozmienia (albo już pozmieniało). Ktoś pytał, czy blog ma swój fanpage, więc odpowiadam, że już ma:
Jednak przyznam otwarcie, że nie chce mi się go prowadzić, więc na razie tylko go sobie ZAKLEPAŁEM, i pełni bardziej funkcję informacyjno-komunikacyjną na drugim planie. Ale jeśli znajdzie się kilka osób, które śledziliby POCZYNANIA tego skromnego bloga, to za jakiś czas może się za to wezmę.
* * *
Całkiem możliwe, że wprowadzę jakieś ułatwiające poruszanie się po stronie skróty, no i planuję wprowadzić skalę ocen, tak, aby jednak oceniane pozycje zyskały KRYTYCZNY wydźwięk. Nawet przygotowałem sobie pewien szkic, ale pewnie całość pojawi się już w następnym, 2015 roku.
* * *
A jeśli chodzi o lata, to będzie podsumowanie. Tak szczerze mówiąc nie chciało mi się robić żadnych podsumowań w tym roku, ale jednak trochę nie mam wyjścia. Więc 31. grudnia pojawi się tutaj zestawienie najlepszych singli 2014, a 1. stycznia uderzę z listą albumów.
* * *
Chyba to wszystko, a skoro jeszcze trwają święta, to WSZYSTKIM czytelnikom życzę Wesołych Świąt.



















